Kieliszek do wina


Kieliszek do wina

2012-01-19 14:51:16

To był wyjątkowo romantyczny wieczór. Zaprosił ją do wykwintnej restauracji. Na dobrą sprawę Daria jeszcze nigdy w takiej nie była. Wszystko tutaj było zadbane: wspaniale wystrojone wnętrze, cudowne, nieskazitelnie czyste obrusy, na środku stolika wazon ze świeżymi kwiatami, przynajmniej kilka rodzajów sztućców, których nie znała przeznaczenia i dwa różne kieliszki do wina przy każdym nakryciu (do białego oraz do czerwonego). W lokalu grała cichutko klimatyczna muzyka. To wszystko zrobiło na niej ogromne wrażenie. Sam Adam też się zresztą bardzo postarał: przyjechał po nią samochodem, odświętnie ubrany i wręczył jej różę. Nie spodziewała się po nim takiego zachowania. Czuła, że wydarzy się coś wyjątkowego. Że oświadczy jej coś niecodziennego, dlatego ta cała oprawa. Czuła, że poprosi ją o rękę i była tym niezwykle podekscytowana. To miał być najważniejszy wieczór w jej życiu. Czekała na to od dawna, a teraz niemalże pewność tego, co miało nastąpić zajmowała każdą komórkę jej ciała.

Odsunął jej krzesło przy stoliku i sam zajął miejsc naprzeciwko. Zamówili jedzenie. Najpierw przystawkę i aperitif – Chardonney z dwa tysiące trzeciego roku. Daria wolała nie pytać, ile to wszystko będzie kosztować. Czuła się troszkę zakłopotana z powodu tej wykwintnej elegancji, ale nie mogła powiedzieć, że jej to nie pochlebiało. Jak na każdej chyba kobiecie, taki szyk zrobił nie liche wrażenie. Klimatyczne, niezbyt jasne światło spowijało ich twarze. Kelner nalał wina do kieliszków, a Adam mówiąc: „Za dzisiejszy wyjątkowy wieczór” podniósł kieliszek i stuknął się w powietrzu z kieliszkiem Darii. Jej serce zabiło wtedy mocniej. Delikatnie umoczyła swoje idealnie pomalowane usta w winie. Nie do końca wiedziała, jak się zachowywać. Nigdy nie chodziła do restauracji (z wyjątkiem pizzerii), a już na pewno nie do takich jak ta. Zawsze z Adamem twierdzili, że w takich miejscach wydaje się okropne pieniądze na jedzenie, którym i tak się nie najesz, bo jakoś tak nie wypada jeść dużo w tak eleganckim wnętrzu. Mija się więc to z celem, jeżeli mieliby wracać do domów i tam robić sobie dodatkowe jedzenie. Mimo zakłopotania Darii, Adam wyglądał na niemalże swobodnego. Jakby doskonale wiedział, jak się zachować, co kiedy powiedzieć i jak zwracać się do kelnera. Niezwykła znajomość savoir-vivru u niego, o której nie miała pojęcia, była dla niej niemałym zaskoczeniem.

Daria przerażeniem zaobserwowała, że na jej kieliszku do wina pozostawiła ślad szminki. „Ciekawe ile jeszcze gaf popełnię w tym miejscu” – zastanawiała się, podczas gdy Adam wpatrywał się w jej podkreślone tuszem do rzęs oczy. Zjedli przystawki, po czym podano danie główne. Kieliszki do wina uległy zamianie (teraz używali tych bardziej pękatych, bo do pieczystego podano czerwone Bordeaux. Nie wstydziła się już swojego odcisku ust. Drugą porcję wina piła bardzo ostrożnie, uważając aby nie popełnić znów tego niefortunnego foux pas. Jadła danie, które stało przed nią małymi kęsami, popijała delikatnie wino i uśmiechała się zalotnie. Czekała, co będzie dalej. Czekała na wyjątkowe, długo oczekiwane słowa.

Podano już deser. Lepszego nigdy w życiu nie jadła. Miała ochotę rzucić się na niego z wielką łyżką, zjeść szybko, a potem wylizać z dna pucharka resztki kremu, choć teoretycznie nie miała zbyt wielkiego apetytu (podekscytowanie chwilą sprawiło, że wbrew swojej naturze nie jadła dużo). Właśnie wtedy, kiedy poczuła tak zwane niebo w gębie podczas konsumpcji deseru, Adam powiedział słowa, które sprawiły, że zamarła. „Mam ci coś ważnego do powiedzenia”. Spojrzała na niego, odłożyła łyżeczkę i czekała na to, co powie dalej. „Wiesz, ta restauracja, ten nastrój, moje zachowanie – to nie z byle powodu. Chciałem stworzyć cudowną atmosferę na ten wieczór. Zeby był zapamiętany przez nas dobrze. Nie chciałem tego robić byle jak, w niemiłej atmosferze. Nie chciałem z tobą zrywać w niezgodzie i bałaganie. Daruś, przykro mi, ale musimy się rozstać”. Nie opowiedziała nic. Chwyciła tylko kieliszki do wina (swój i jego) i dwoma haustami wypiła ich zawartość. Potem stojącą na stole butelkę Bordeaux, wstała i wyszła. Nie powiedziała ani słowa. Zostawiła go z rachunkiem i samozadowoleniem przy stoliku. Poszła do domu, dokończyć wino.

.

arcoroc  kieliszek  kieliszki  zastawa  zastawa stołowa  


poprzedni artykuł: Talerze arcoroc
artykuł: kieliszek do wina
następny artykuł: Kieliszek do szampana


Komentarze (0) zostaw komentarz
  1. Kieliszek do wina - brak komentarzy

Autor:
Kod zabezpieczający: <= przepisz kod 27433